Plac eventowy galerii Millenium Hall w sobotę rano zajmuje grupa filmowców, nagrywająca odcinek nowej, trzeciej serii popularnego show “Top Model. Zostań modelką!”.

Na środku, za fontanną, przygotowano długi wybieg, z wielkim ekranem w tle. Dziewczyny, które odważyły się wystartować w castingu, zgłaszają się po ankiety. Nad kartką pochyla się blondynka w fioletowej, krótkiej sukience. Ładna buzia, duże, błękitne oczy.

To będzie jej druga próba podbicia serc jury. Wie, że szukają osób, które wierzą w siebie i czarują osobowością. Wcześniej, w Poznaniu, nie udało się. Ćwiczyła jednak solidnie przed lustrem i przy koleżankach.

Szansa na światową karierę zaświtała też w głowie Patrycji Włodyce z Żar (Lubuskie). Chce zwrócić uwagę osobowością, uśmiechem… Ale nie tylko.

– Studiuję fizjoterapię, by pomagać ludziom. Takim, jak moi dwaj niepełnosprawni bracia.

Nad wyglądem specjalnie nie pracowała. Liczy, że naturalnie kręcone loki – po tacie – będą jej atutem. A ta obcisła, czerwona kiecka?

– To prezent od babci. Założyłam ją pierwszy raz. Może szczęście przyniesie? Jeżeli uda mi się przejść eliminacje, będę walczyła dalej. Jeżeli nie – widocznie bardziej jestem potrzebna w szpitalu, niż w tym programie.

Patrycja obawia się tylko jednego jurora, znanego z ciętego języka fotografa Marcina Tyszki. Jeszcze moment i ten wejdzie na wybieg. Ale wcześniej ekipa chce mieć ujęcie, jak tłum dziewczyn wbiega na plac.

– Jesteście gotowe, by walczyć o marzenia? – woła Michał Piróg. Jego zadaniem jest wspieranie dziewczyn. Nawet gdyby jurorzy “wybrali taką z 3 nogami, 4 rękoma i 3 głowami”.

Natalia Perlińska z Rzeszowa przyszła na zakupy. Jak twierdzi, nie sądziła, że osoby z produkcji wypatrzą ją i zaproszą na casting. Włosy spięte w kitkę, naturalny makijaż, beżowa marynarka, krótkie spodenki odsłaniające długie nogi. Studiuje na UJ, trenuje zawodowo siatkówkę (wzrost: 1,85!)

– Nigdy wcześniej nie miałam nic wspólnego z modelingiem – śmieje się rzeszowianka. – Ale gdy się uda, będę szczęśliwa i na pewno wykorzystam szansę – zapowiada.

Później z sukcesem przejdzie casting. Jak 30 innych dziewcząt.

Koleżanka Natalii, Joanna Rabicka spod Leska, studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej, start tłumaczy wprost: – To szansa, by się wybić ze wsi.

Na casting włożyła obcisłe spodnie: – Chciałam ubrać sukienkę. Zamówiłam przez internet. Niestety, zapomniałam, że poczta w sobotę jest nieczynna.

Teleportacja Dżoany

– Nie ma dziś z nami Joasi Krupy, która nie mogła dolecieć z Hollywood – słowa Michała wywołują buczenie na widowni. – Ale żyjemy w XXI wieku, więc możemy się z nią połączyć.

Na ekranie z tłem hollywoodzkiego wzgórza modelka wita Rzeszów. – Wolelibyście, by była z nami? – podpytuje Piróg. – Wszystko jest możliwe.

I nagle na wybieg wkracza uśmiechnięta Dżoana. Tłum piszczy.

– Myślałyście, że was opuszczę i zostawię same z nimi? – żartuje.

Gdy rozpoczynają się castingi za zamkniętymi drzwiami, gdzie z dziewczynami rozmawiają dwie komisje od wstępnej selekcji, jurorzy jadą na lotnisko w Jasionce, by nakręcić trochę ujęć.

Najwięcej jest śpiewaków

My w tym czasie jedziemy do Teatru Maska, by podpatrzeć, jak radzą sobie być może przyszli zwycięzcy “Mam Talent”. Jest 200 chętnych. Są i krajanie. Grzegorz Baran z Boguchwały szans próbuje po raz drugi.

– Przed rokiem się nie udało, to może teraz? – ma nadzieję. Jego pasja to tricki i akrobacje piłkarskie: taniec z piłką na głowie, barkach, klatce piersiowej, plecach, na siedząco, podczas odbijania.

Z Jasła przyjechała grupa taneczna Street Elite: 5 dziewcząt i 1 chłopak. Komisję chcą zaciekawić hip hopem do tanga. Kamila Papierkowska z Przemyśla zabrała saksofon. Zaśpiewa Piotra Rubika “To cała prawda” i uzupełni własną kompozycją.

Jest i Artem Furman, pochodzący z Włodzimierza Wołyńskiego na Ukrainie student informatyki na WSIiZ. Demonstrował rzeszowianom talent, grając na gitarze w pubach, a także na ulicy.

– To dopiero frajda. Jeśli ktoś nie chce słuchać, idzie dalej. Gdy go zainteresuję, przystaje, zamawia piosenki. Ludzie fantastycznie oddają mi emocje – mówi.

Szymon Kasprzak z Cieszyna przyjechał, by zabłysnąć oryginalnym freestylem na skakance z 20 cm rączką. Z całej siły uderza nią o podłogę.

– To jej zaleta. Nie tłucze się, nie pęka – śmieje się chłopak.

Ćwiczy 5 lat. W minutę potrafi wykonać 294 przeskoki. Marzenie to pobicie rekordu świata, czyli 356.

Niektórzy będą mieli szczęście i dostaną zaproszenie na castingi z jurorami w czerwcu i lipcu w Krakowie i Katowicach.

Daleka droga przed wami

A tymczasem na castingu “Top Model” trwa lekcja nauki chodzenia. Nauczycielką jest Kasia Sokołowska.

– Noga za nogą. Nie drobimy – napomina. – Masz problemy z równowagą, a to podstawa. Proste plecy! Kotek, więcej energii. Chcę poczuć, że chcesz tu być. Nie macie świadomości własnego ciała, brakuje charakteru i charyzmy. Daleka droga przed wami, ale wszystko jest możliwe.

Jedna z kandydatek maszeruje w czarnych tenisówkach, bo zapomniała szpilek. Nie zraża się krytyką, bardzo chce zostać oceniona.

– Charakterek to ty masz – podoba się jurorce, która prosi, by jeszcze raz wróciła na wybieg, ale w pożyczonych szpilkach.

Pierwsze kroki i salwy śmiechu, bo za duże buty nie trzymają się stóp. Justyna zakłada kolejne i jest lepiej.

Przed salami “przesłuchań” w kolejce kilkanaście dziewczyn. Długowłosą Kasię Szkutnik ze Stalowej Woli, studentkę socjologii na UR, namówili bliscy. Dasz radę – przekonywali.

Agnieszka Walas-Banachiewicz z Tarnobrzega, która brała udział w wyborach Miss Polonia, pytana, czym zadziwi, odpowiada: – Jestem mamą 1,5 rocznej córeczki, za chwilę ratowniczą medyczną, ćwiczyłam sztuki walki. Anna Płoch z Przewrotnego dodaje, że lekki stres ma, ale presji sukcesu nie czuje.

Z jurorskiej sali wychodzi ładna dziewczyna. – Nie udało się. Nie tego typu urody szukają. Mamo, widzisz, jakiego dzieciaka zmajstrowałaś – mówi rozbawiona.

Dobrze wiedzą, czego chcą

Dalej udaje się przejść Ani Koryto z Dydni. Właśnie skończyła pozowanie do zdjęć z Michaliną Manios, którą znamy z poprzedniej edycji. Anna opowiada, że komisja była miła. Pytali ją o rodzinę, zainteresowania.

– Mówiłam spontanicznie. Nie klepałam tekstu, jakbym czytała o sobie z ulotki, jak jedna z koleżanek – śmieje się. – Kolejny casting, już z udziałem jurorów, będzie na początku lipca w Warszawie.

Dawid Woliński wypatrzył kilka urodziwych dziewcząt.

– To będzie szczególna edycja – zapowiada. – Dziewczyny są przygotowane, nastawione na wygraną, mają potencjał i chcą dużo osiągnąć.

Dowodem na to, że w tym programie można dużo osiągnąć, jest Gabriela Pacholarz z Maćkówki koło Przeworska, która startowała w poprzedniej edycji. Mieszka w Warszawie, ma kontrakt z agencją modelek, z menedżerem szuka wytwórni, bo chce nagrać płytę.

– Z show biznesu nie zniknę na bank. Choćbym miała wejść oknem, drzwiami, piwnicą, kominem – zapowiada.